Batbout.

Nastrój nieszczególnie piknikowy. Może dlatego, że tu w Belgii jedyny wolny dzień w przyszłym tygodniu to 1 maja? Może dlatego, że aura płaczliwa i pełna chłodu?   W nadziei, że jednak uda nam się wybrać gdzieś na piknik – batbout. Marokański batbout nazywane także mkhamer, toghrift albo matlou, to właściwie chlebek pita, tyle, że nie wymaga…

Continue Reading

Blondie cookies.

Dziś zamiast słów – ciasteczka. Czasami dokładnie tyle potrzebujemy. W milczącym skupieniu podnieść sobie błyskawicznie poziom cukru i poczuć, że tak wiele możemy zrobić. Taka dawka fałszywego optymizmu, przyznaję, ale jakże momentami potrzebnego, by ruszyć do przodu.  Ciasteczka. Mają same atuty. Nie licząc smaku. Bezmączne, bez dodatkowego cukru, błyskawiczne. Że o dobroczynnych właściwościach masła kokosowego…

Continue Reading

FIT razowiec. Wyjątkowy.

Ten weekend był wyjątkowo przyjemny. Lało jak z cebra. Zostaliśmy w domu. Nic nie trzeba było musieć. – Ale dobrze jest być w domu… – powiedział synek drugi znad swoich kart pracy. – Taaak? – spytałam zdziwiona. (Mówimy o małym chłopcu, który najchętniej rozbiłby namiot na boisku footbolowym i tam zamieszkał, by móc bez przerwy…

Continue Reading

Gorące placuszki owsiane z bananami w karmelu.

Jest wieczór. Wracamy z chłopcami do domu. Zmęczeni, ale radośni. Graliśmy w piłkę nożną. Wita mnie zapach bananów w karmelu. Zostawiłam go w kuchni, wychodząc. Tuż obok fartucha ułożonego na krześle. A kuchnia jest otwarta. Snuł się po domu, pewnie postanowił zostać na dłużej. Dyskretnie przyczajony. Czekał na nas?  „Nakarm mnie” Billa Grangera jest chyba…

Continue Reading

Grissini Kamut.

Chwile schrupane z przyjemnością pozostawiają okruchy wspomnień. Pamiętam, jak usiedliśmy z synkiem pierwszym przy kuchennym stole. Na przeciw siebie. Między nami ta chwila, w zasięgu dłoni grissini. Z sezamem, czarnuszką i grubą solą. Chłopiec sięgał po te solone. Nie pamiętam zupełnie, o czym konkretnie rozmawialiśmy. W pamięci została chwila, wspomnienie odgłosu chrupania, uśmiechnięta twarz chłopca,…

Continue Reading

Pains shorgoghal.

2.59 Zza okopów poduszki, niewidzącym wzrokiem krótkowidza, spoglądam w stronę budzika. Stoi o ułamek sekundy ode mnie. Na nocnej szafce.  Czy to on mnie obudził? Przywołał oślepiającymi dowodami na upływ czasu? Kilka nerwowych obrotów na bok prawy, lewy i znowu prawy… 3.29 Postanawiam pójść wstawić pranie. Zapomniałam to zrobić wieczorem. Choć na to przyda się…

Continue Reading

Syrop z grejfrutem, różowym pieprzem i miętą cd.

Nie lubię go w sposób szczególny. Irytuje mnie i smuci jednocześnie. Sprawia, że odwracam głowę i mam ochotę, zupełnie jak dziecko, zasłonić uszy. Wolałabym nigdy go już nie usłyszeć. Wyrażenia: Święta,święta i…   Gorycz i żal. Jakby wcześniej i jakby potem już tylko… no właśnie? Co? Okazji do świętowania nie wyznaczają tylko kartki w kalendarzu….

Continue Reading

Syrop z grejfrutem, różowym pieprzem i miętą. Do herbaty i deserów.

Rozpoczął się Wielki Tydzień. Mam nadzieję, że tegoroczne propozycje wielkanocne przydadzą się Wam. Żegnam się na krótko, życzeniami i zapowiedzią przepisu. Na syrop z grejfrutem, miętą i różowym pieprzem. Do herbaty i deserów, w tym głównie lodów. Dla dbających o linię po świątecznym zapomnieniu, także na bazie syropu z agawy. Zapraszam po Świętach. Najczęściej życzymy…

Continue Reading