Chocolate Coma Brownie Cookies!!!

Podobne sytuacje zdarzały mi się już wcześniej. Ale nigdy do tego stopnia.  – Długo jeszcze? – Muuuuuuszę spróbować, nie mogę dłużej czekać! – Mamoooo, masz jakieś jedno brzydsze ciastko? Chociaż jedno! Proszęęęęę….. ja już dłużej nie wytrzymam! – Co się tutaj dzieje? Oooooo, ciasteczka czekoladowe! Mogę? Jak to za chwilę??? Ja nie mogę dłużej czekać! …

Continue Reading

Tarta morelowa.

Synek pierwszy podśpiewuje.  – Już za parę dni, za dni parę… wezmę plecak swój i gitaaaaręęęęę… Uśmiecham się. Cieszy mnie ten jego niegasnący nigdy entuzjazm. I że ma Panią w szkole, która uczy ich śpiewać takie fajne piosenki. Że pojadą do dziadków, którzy już od dawna odliczają dni do ich przyjazdu. I nawet, że po…

Continue Reading

Limonada de coco.

Na progu lata leży słomkowy kapelusz i za małe płetwy. Zdziesiątkowane muszle, uwięzione w kieszeni letniej sukienki dwie garści piasku, pareo i torba plażowa oraz gazeta, której nikt już nie przeczyta. I wielkie nadzieje, jak wielki błękit. Na błogi spokój, ciekawych i życzliwych ludzi wokół, standardy jak z katalogów biur podróży, przygody z happy endem,…

Continue Reading

Pieczeń rzymska.

  Niebo w rumieńcach chmur. Mija kolejny dzień. Jeszcze pamiętam tamte dni początku roku… Kiedy na biurku rozkłada się nowy kalendarz a każdy dzień to tabula rasa. Tyleż samo obaw, co nadziei. Z czasem coraz więcej w nim zakładek z dobrych dni, zagiętych rogów tych ważnych, dat zapisanych a jednak zapomnianych, spóźnień, roztargnień i wydarzeń,…

Continue Reading

Najlepiej sprzedający się deser na świecie.

– To nic wielkiego! Nic w porównaniu z telefonem. To tylko deser – zwykł mawiać pewien skromny Włoch, Carminantonio Iannaccone. Mówi tak, jakby chodziło o kogel-mogel a nie o tiramisu. A chodzi przecież o ikonę włoskiej kuchni i jednocześnie – najlepiej sprzedający się deser na świecie! Ten sukces ma wyjątkowo wielu ojców. O pierwszeństwo w…

Continue Reading

Saltimbocca alla romana.

Kiedy dziewczyny zostają same w domu harcują jak myszy. Obie wsiadają na jeden rower (drugi złapał kapcia…) Radzą sobie jak potrafią. Jadą na lody, objadają się słodyczami i naleśnikami z bitą śmietaną i truskawkami na obiad. Popołudnie spędzają na shoppingu, a wieczór w kinie. Zajmują łazienkę na kilka godzin. Nigdzie się nie spieszą. Późną nocą ganiają…

Continue Reading

Cappuccino ze szparagów.

Zupełnie straciłam głowę. Kilka dni wyrwanych z kalendarza codzienności i pogubiłam się kompletnie. Rano, po powrocie, nie mogłam się odnaleźć w kuchennym rytualne. Kot patrzył na moje rozpaczliwe zmagania z materią ze stoickim, czyli właściwym sobie spokojem. Pomyślałam, że najważniejsze jest, żeby dzieci dostały śniadania do szkoły; a resztę może się zdąży… Jeśli nie -trudno,…

Continue Reading

Rabarbarowa granita i smoothie.

  Rabarbar. Uwielbiany przez jednych i znienawidzony przez drugich. Kompot z rabarbaru chyba nieźle się temu przysłużył… Cud-mąż do dziś odwraca się od niego z czymś, co śmiało można nazwać wstrętem na twarzy. A ja nie mam nic przeciwko niemu. Szklanka kompotu czy szklanka soku przyniesionego z marketu? Nie mam wątpliwości. Okaz z przeszłością. W…

Continue Reading

Peanut crinkle cookies.

W kolejce ustawiła się już spora liczba przepisów do publikacji… czekają na swój czas, albo mój. Nie sposób było osatnimi dniami napisać cokolwiek. Pisać o ciasteczkach, pieczeniach, czy zupach w obliczu tragicznych wydarzeń, które spotykają znajomych ci ludzi. Wydarzeń, które nam kazały się zatrzymać, zapłakać, pochylić głowę i zgiąć kolana do modlitwy. Wyjątkowo smutny to…

Continue Reading