Jesienna jarzynowa. I co to znaczy „normalna zupa”?

IMG_6530

Zaczęło się od pytania:

– Kiedy wreszcie będzie normalna zupa?
– Normalna, czyli jaka?- spytałam w odpowiedzi.
– No nie wiesz mamo? Pomidorowa albo ogórkowa … – usłyszałam.

Albo właściwie nie, chyba zaczęło się jeszcze
wcześniej. Kiedy wezbrała we mnie głęboka niechęć do
gotowania tydzień w tydzień na zmianę ogórkowej z pomidorową. Zaczęłam od niewielkich  modyfikacji, na początku wymuszonych brakiem czasu. Zamiast ziemniaków wogórkowej zaczęłam podawać komosę – którą o dziwo, w
takiej wersji zaakceptowano.


Następnie zaczęłam wkrajać do zupy
(zamiast mielić je razem) całą resztę warzyw z rosołu, w tym obrane z kości mięso. I też przeszło, choć dawki zwiększałam stopniowo.
Kiedy zupazyskała na gęstości,
zawiesistości i wielości smaków postawiłam się synkowi
pierwszemu.

Warunek brzmiał—raz w tygodniu normalna zupa (w tym
wypadku normalna oznacza – inna niż rosół). I choć nie szło najlepiej – tak – dla pomidorowej, nie – dla ogórkowej – dało radę.

Grzybowy krupnik jednak nie przeszedł. Nie zniechęciłam się.
Wyspecjalizowałam się w zupach, o zgrozo! jarzynowych, do których, zależnie od sezonu, zaczęłam dodawać wszystkiedostępne warzywa,
kasze, fasole i zioła. Niech żyje koperek! Z czasem nawet czysty rosół dlasynka pierwszego poszedł w odstawkę.

Ufff, pomyślałam sobie pewnej niedzieli. Udało się! Wyrosną na ludzi. Kiedy zasiądą przy stole wśród obcych, z dala od rodzinnego domu, nie dostaną wilczych
zębów na widok
szczawiowej. (Choć akurat w tym konkretnym przypadku, przed nami jeszcze długa droga).

I wtedy usłyszałam:

– Fuj! Nigdy więcej nie gotuj tej zupy mamo!
A zaraz potem cytowaną już powyżej definicję „normalnej”
zupy.
Gotowanie zupy dla pięcioosobowej rodziny nie może być
demokratyczne – trudno w
jednymwielkim garnku jednocześnie pomieścić różne smaki co najmniej 3 osób, i żeby wyszła nam ztego pomidorówka, rosół i krupnik jednocześnie. No, nie da się i już!

Wróciliśmy trochę
do punktu wyjścia po przejściach z jesienną jarzynową…  Musiałam skapitulować i na stole w niedzielę
wylądowała pomidorowa, a jakże. Za to my, dorośli, zajadając się tą jarzynówką,
mieliśmy prawdziwą ucztę. W końcu – zostało więcej dla nas. Zupa jest pyszna,
sycąca i aromatyczna. Polecam gorąco.

Ja się tak łatwo
nie poddam! O nie! Brudny Harry mógłby się  jeszcze czegoś ode mnie nauczyć…

IMG_6508
Jesienna zupa
jarzynowa

Skladniki:
3,5 l rosołu
100 g komosy ryżowej (można zastąpić kaszą
jęczmienną, ryżem lub jaglaną)
garść fasoli
1 batat (lub duży ziemniak)
2 cukinie (ok. 450 g)
kawałek dyni (ok. 400 g)
kawałek kurkumy (ok. 2-3 cm) – można zastąpić 1 płaską
łyżeczką kurkumy w proszku
kawałek imbiru (jak wyzej)
korzeń pietruszki
sól, pieprz, sok z cytryny do smaku
do zabielenia – śmietanka do zupy lub mleko kokosowe
kolendra lub zielona pietruszka do podania
Przygotowanie:
1.      
Fasolę zalewamy wodą, odstawiamy na kilka godzin (w tym
czasie najczęściej gotuję rosół).
2.     
Kiedy rosół jest gotowy dodajemy do niego fasolę,
przepłukaną na sicie komosę, pokrojone w kostkę cukinię, pietruszkę i dynię.
Gotujemy na wolnym ogniu przez 30 minut. (Czas gotowania zupy pozostawiam Waszemu uznaniu, jezeli po tym czasie fasola bedzie jeszcze twardawa nalezy go wydluzyc).
3.     
Po tym czasie dodajemy pokrojonego w kostkę batata.
4.     
Na drobnej tarce ucieramy imbir i kurkumę. Dodajemy do
zupy. Gotujemy jeszcze kwadrans.
5.     
Zabielamy.
6.     
Doprawiamy. Posypujemy świeżą kolendrą, pietruszką lub
oregano.
IMG_6516
IMG_6540

Smacznego!
8 comments Add yours
  1. Nie mam dzieci, ale ostatnio z koleżanką rozmawiałam o jej wybredziuchach. Mówi, że chciałaby ugotować coś innego, ale jak tylko próbuje – je tylko ona (bo jej mąż też jest niereformowalny).
    A ja w tym momencie doceniłam C., który nie tylko sam lubi w kuchni eksperymentować, ale też zjada wszystko, co przygotuję, nawet, jeśli "szału nie ma" 😉
    Mi się Twoja jarzynowa podoba bardzo 🙂

    1. Z moich doswiadczen wynika, ze najlepiej zaczac od najstarszych, czyli w przypadku Twojej kolezanki od meza 🙂
      To zadzialalo u nas. Cud-maz do jedzenia wcale nie byl taki cud, ale uparcie daze do celu i dzis nawet soczewice i jarmuz zje ze smakiem, wazne, by sie nie poddawac a dzieci w koncu dorosna do roznych smakow, te najstersze najszybciej 🙂
      Masz u boku skarb, gratuluje 🙂

      Moc serdecznosci
      Anna

    1. Chyba na tym tez nasza rola jako mam polega – na nauce dobrych nawykow zywieniowych… sukces osiagniemy jesli normalna zupa to ta z bogactwem smakow i tekstur, nieoczywista …

      Trzymam kciuki za Twoje sukcesy 😉

      Serdecznosci
      Anna

  2. Ostatnio bylam u mojej przyjaciolki Hiszpanki i ona swojemu rocznemu maluchowi robila na obiad papke z ziemniakow i jarmuzu. Jesli zaczniemy odpowiednio wczesnie, dzieci beda wszystko jesc. Dzieci mojej hiszpanskiej kolezanki jedza wszystko i soczewice i owoce morza.
    Ale ja mam inne pytanie, w zupie jest fasola, co prawda wczesniej namoczona, i cukinia i w przepisie podajesz, ze gotujesz je podobnie. Z doswiadczenia wiem, ze pol godziny dla fasoli to troche malo, z kolei z cukini po pol godzienie zostanie mi papka, cukinia kompletnie sie rozleci niestety… Moze warto to skorygowac w przepisie ?

  3. Dziekuje Ci Mario za ten komentarz. Nie do konca moge sie z Toba zgodzic z tym "odpowiednio wczesnie" bo swiadoma tego zaczynalam wlasnie tak z moimi dziecmi i o tyle o ile niektore smaki akceptowaly i sie udawalo tak do niektorych przekonac sie nie daly do dzis. A ryby wrecz odwrotnie, kiedys jedli – dzis przestali zupelnie. Na szczescie widac tez, ze powoli dojrzewaja do odkrywanych na nowo smakow.
    Chyba najwazniejsze jest, zeby namowic je do probowania, przedstawic to na tyle ciekawie, zachecic – i dac im prawo wyboru, by w koncu je uszanowac… I to dziala u nas, powoli, nic na sile, i jakos dajemy rade…

    Co do dlugosci gotowania, proponuje gotowac tak dlugo zupe az jej skladniki beda miekkie lub chrupkie… wedle uznania, ja lubie chrupka fasole i wole lekko rozgotowana cukinie… Dopisze te uwage, dziekuje raz jeszcze, pozdrawiam Cie serdecznie

    Anna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *